Blog:
Mam małego przyjaciela.....elokwentny z niego gość. I pomyślałam, że i Wy powinniście go poznać. Zatem od czasu do czasu napiszę "Rozmówki z M".
Rozmówka 1
Przyniósł mój mały przyjaciel przepiękny rysunek.
- A co to takiego jest? - zapytałam.
- Twoje urodziny! - i od razu tłumaczy - tu tort, goście, prezenty...
- Ale dlaczego pod stołem? - ciągnę temat.
- Schowane, bo my idziemy jeszcze do ciebie - odparł.
- A te świeczki na torcie? Dlaczego ich tyle? - dopytuję ciekawie.
- Bo ty stara jesteś! - z radosną miną wykrzykuje M.
- No, wiesz! Do kobiety tak - udaję zdumienie. - Ja jestem.....zawieszam głos, usiłując w przystępny sposób wytłumaczyć małemu niuanse "wieku kobiet"....
- No, ŚREDNIOWIECZE!!! - wrzeszczy uradowany, że to on znalazł odpowiednie słowo.
- Ano, właśnie, w średnim wieku - potwierdzam, tłumiąc wszechogarniający mnie śmiech.
Rozmówka 2
Tak się jakoś składa, że bezpośrednim powodem naszych rozmówek są rysunki, które chłopiec uwielbia wręczać przyjaciołom. Pewnego wrześniowego poranka przyniósł jeden z nich; i:
- To dla ciebie - powiedział z dumą. - To ślub.
- A to kto? - zapytałam.
- Mama!
Ponieważ nie ciągnęłam tematu, zajęta innymi dziećmi, zapytał:
- A pani miała taką suknię?
- Nie...taką jakby krótszą. Odszedł i zaraz wrócił z czarną kredką.
- Taką? - zapytał, zamazując dół rysunku.
- Tak, ale nie miałam takich pięknych włosów - odparłam, czując, że pociągniemy temat dalej. Zamalował zatem i włosy.
- I nie miałam tyle biżuterii, tylko krzyżyk od mamy... - przypominałam sobie, a On kolejno smarował na czarno fragmenty rysunku. Przyszła teraz kolej na pierścionki, welon, buciki, torebeczkę i inne dodatki...
- I jeszcze chyba szczuplejsza byłam - dokończyłam swoje wspomnienia. Wobec tego ujął mi po bokach tuszy przy pomocy swojego czarnego "korektora".
- Już? - zapytał zniecierpliwiony.
- Już! - potwierdziłam. Popatrzył na to, co pozostało i zapytał:
- A pani to w ogóle ma męża?!
Rozmówka 3
Zadaniem dzieciaków było znalezienie słów dzielących się na pięć sylab. M przyszedł do mnie z samego ranka, dumnie podniósł głowę i powiedział:
- Mam dwa!
- Proszę bardzo, klaszcz - odpowiedziałam.
- Cy wi li za cja - pięć klaśnięć i szeroki uśmiech sukcesu rozjaśnił mu buzię.
- A drugie słowo? - zapytałam ciekawie...Po dłuższym milczeniu przyznał:
- Zapomniało mi się.
Minęło pół dnia, a kiedy wychodziłam już do domu M złapał mnie za rękaw i zawołał:
- Mam!- i nie czekając wykrzyczał patrząc na półkę z globusem -Globulizacja!
- Globalizacja - poprawiłam. Popatrzył na mnie z politowaniem i odparł:
- Nie mówi się globas!
Rozmówka 4
/ dzisiaj życiowo - refleksyjna /
Tym razem M siedzi w szatni i badawczo przygląda się mamie bliźniaczek. Po chwili pyta:
- A pani te dwa urodziła na jeden raz? Mama dziewczynek rozbawiona odpowiada:
- Tak jakoś mi się trafiło. M pomyślał chwilę i mówi z przekonaniem:
- Taki lotolotek...- a po chwili dodaje:
- Mama mi urodzi bliźniaka. Tu włączam się do rozmowy, prostując:
- Braciszka, albo siostrzyczkę...bliźniaka już mieć nie możesz... M patrzy na mnie z wyrzutem i mówi:
- Dziecka nie! Jeden ślub, jedno dziecko! - i dodaje widząc moja niezbyt mądrą minę:
- Najlepiej to by było Jezuska.
Rozmówka 5
Bardzo spieszę się z dzieciakami na obiad, M jak zwykle rysuje i zupełnie nie zwraca uwagi na moje ponaglenia. Zniecierpliwiona pytam:
- Idziesz dzisiaj ze mną na obiad?
- Doję krowy! - odpowiada mój przyjaciel wskazując na rysunku wielkie stado zwierząt. - Ja to uwielbiam cieplutkie mleczko. - dodaje z rozkosznym mlaśnięciem, chcąc mnie zapewne rozbroić.
- A ty? - pyta.
- A ja wcale nie, ja uwielbiam kawę. - odpowiadam mało pedagogicznie. M z ociąganiem się wstaje i podaje mi rękę. Wychodzimy, a po chwili marszu mówi:
- Kupię pani krowę. Chcesz? / M mówi do mnie "pani", "ty", "ciocia" - w zależności od okoliczności /
- Niekoniecznie, mówiłam, że nie przepadam za mlekiem - brnę dalej, a On na to z uśmieszkiem:
- Z niej się kawy udoi... a po dłuższej chwili milczenia, jakby komentując moją niemądrą minę dodaje:
- E, nie może tak być, kawa jest za gorąca... rozmowa wydaje się zakończona. A po obiedzie M przybiega, patrzy mi prosto w oczy i mówi:
- Kupię Ci czajnik!
Rozmówka 6
M "dorośleje". Rzadziej rozmawia, ale w zamian za to staje się dosadny. Dzisiaj zapytał:
- A pani mnie kocha?
- Nawet bardzo - odpowiedziałam.
- A jak byłem chory, to za mną tęskniłaś? - rozmówka staje się mniej oficjalna.
- Pewno, że tak - potwierdziłam. Z błyskiem satysfakcji w oku M oświadcza:
- To się przyzwyczajaj! A widząc moją minę dodaje:
- Bo ja już odejdę.
- Dokąd? - pytam, doskonale wiedząc już o co chłopcu chodzi.
- No, do szkoły. No! - oświadcza z wyższością. I dodaje:
- Tam trzeba rodzinę zostawić w szatni.
M poszedłdo pierwszej klasy. Mam nadzieję, że spotkał tam kogoś, kto całym otwartym sercem doceni jego elokwencję i poczucie humoru.
A do mojej grupy przyszedł W.
Rozmówka 1
"Nasz" dzień. Dzieciaki przynoszą kwiaty. Inne robią laurki. W bawi się w kąciku, w perwnym momencie podchodzi i mówi:
- Ja ci przyniosłem herbatki. Nie widzę jednak w jego rękach naczyń dla lalek, w których dostaję od dzieciaków obiadki, kawę, omlety, kalafiorki....czym tam jeszcze usiłują mnie nakarmić w trakcie codziennych zabaw.
- Herbatki ci przyniosłem - ponawia W.
- Dziękuję - mówię, naśladując gest brania niewidzialnej filiżanki. W patrzy na mnie ze zdziwieniem: - Ale juz mówiłaś, jak ci herbatki dawałem rano!
- Rano piłam kawę, pani Krysia mi dała - usiłuję przeforsować swoje zdanie...
- Śmiesznie gadasz - mówi W, podchodzi do biurka i pokazuje piękne herbaciane róże, które rzeczywiście wręczył mi rano.