dzieckosmutneKara to wynik wystąpienia niepożądanego zachowania. Tym samym wskazuje na porażkę wychowania. Nie udało się nam nauczyć lub przekonać dziecka do niezrobienia czegoś. Czemu? Bo nie udało się dziecka odpowiednio zmotywować, aby nie zrobiło tego czegoś. A gdybyśmy mogli coś zrobić? Gdybyśmy wiedzieli jak? Jest sposób ułatwiający to.

 

W terapii behawioralnej jedną z technik jest DRI (Differential Reinforcement of Incompatible Behavior), czyli wzmacnianie zachowań niekompatybilnych z zachowaniem, które chcemy wyeliminować.

Jeśli chcemy, aby dziecko nie dłubało w nosie, to możemy nagradzać trzymanie rąk w kieszeni. Nie da się bowiem zrobić jednego i drugiego na raz. Jeśli chcemy, aby dziecko nie szczękało zębami to możemy wzmacniać żucie gumy. Te dwie czynności też się wykluczają. Nagradzanie może być różne. Najczęściej wystarczy pochwalić dziecko za niekompatybilną aktywność.

Pomyślcie za co karacie dzieci. Może nie warto? Może warto, żeby zrobiły coś innego? Coś co wykluczy niepokojącą nas aktywność. Czasami trudno się zadowolić trzymaniem rąk w kieszeniach. Jest to jednak inny krok w dobrą stronę. Krok w kierunku pozbycia się natręctw i innych “przymusów wewnętrznych”.
W terapii Behawioralnej istnieje pojęcie DRO (Differential Reinforcement of Other Behavior), czyli wzmacnianie, gdy nie występuje zachowanie, które chcemy wyeliminować.

Pomyślmy sobie nad zachowaniem własnych dzieci. Niektórzy z nas wiedzą, że dziecko prędzej czy później zrobi to coś, za co poniesie potem karę. Możemy zwalać na ADHD, zespół Aspergera czy inne dysfunkcje. Czy, aby na pewno? A może dziecku zależy na zwróceniu uwagi na siebie? Może chce mieć mamę, tatę czy nauczyciela blisko siebie? Najprostszym sposobem na to jest “narozrabianie”. Wtedy każdy zwróci uwagę. W umyśle dziecka pojawia się kalkulacja (czasami podświadoma) –  trudno będzie kara, ale przynajmniej dałem znać, że żyję. Potrafię zmieniać świat, potrafię sprawić, żeby wszyscy do mnie przyszli.

DRO likwiduje ten problem. Wymaga jednak sporo naszej uwagi i współdziałania. W skrócie polega to na tym, że co pewien ustalony czas nagradzamy dziecko jeśli nie wystąpiło coś, co w normalnych warunkach karzemy. Pamiętam jak moje córki bawiły się spokojnie w swoim pokoju a ja mogłem zająć się “papierologią”. Co mniej więcej 10 minut zaglądałem do nich i chwaliłem za spokojną zabawę.